Transport to biznes, w którym liczy się każda złotówka. Kierowcy, paliwo, serwis, części, ubezpieczenia, leasingi – koszty rosną z miesiąca na miesiąc. Do tego dochodzi podatek od środków transportowych. Właściciele firm transportowych w Warszawie często traktują go jako coś oczywistego – „bo zawsze płaciliśmy tutaj”, „bo siedziba firmy jest w stolicy”. Tymczasem w praktyce okazuje się, że takie przywiązanie potrafi kosztować dziesiątki, a nawet setki tysięcy złotych.

Warszawa – jedna z najdroższych gmin w Polsce
Różnice w podatku od środków transportowych pomiędzy gminami w Polsce są ogromne. Minister Finansów podaje tylko widełki, a każda gmina ustala własne stawki w ich ramach. Warszawa konsekwentnie wybiera wartości z górnych rejestrów.
Przykład? Za standardowy zestaw – ciągnik siodłowy 2 osie + naczepa 3 osie w Warszawie zapłacisz o ponad 2 900 zł rocznie więcej niż w gminie z minimalnymi stawkami.
Masz flotę 20 zestawów? To aż 58 000 zł przepłaconych w skali roku. Jeśli planujesz prowadzić firmę kolejne 5 lat, strata sięga już blisko 300 000 zł.
A to dopiero początek.
Szokujące różnice na pojedynczych pojazdach
Weźmy na warsztat ciężarówkę 2-osiową o DMC powyżej 15 ton. W Warszawie podatek wynosi blisko 3 900 zł rocznie. W tańszej gminie? Zaledwie około 530 zł. Różnica to ponad 3 300 zł na jednym pojeździe.
Kolejny przykład: samochód ciężarowy o DMC od 5,5 do 9 ton. W stolicy płacisz prawie 1 700 zł. W Prusicach – tylko 60 zł. To ponad 25-krotna różnica.
I teraz pytanie: skoro Twoja ciężarówka większość roku spędza w trasie, często poza Warszawą, to dlaczego masz płacić maksymalny podatek tylko dlatego, że tu jest Twoja siedziba?
Brak realnych korzyści dla przedsiębiorców
Gminy czasem tłumaczą wyższe stawki inwestycjami w infrastrukturę czy programami wsparcia. W Warszawie niestety najczęściej wygląda to inaczej – stawki są wysokie, ale przedsiębiorcy nie widzą z tego żadnych benefitów. Ani ulg, ani dialogu, ani realnego wsparcia. Po prostu kolejne decyzje o maksymalnych stawkach.
Efekt? Firmy transportowe przepłacają, nie dostając nic w zamian.
Coraz więcej firm zmienia podejście
Na szczęście coraz więcej warszawskich przewoźników przestaje traktować lokalną gminę jako jedyne słuszne miejsce płacenia podatku transportowego. Argument, że „samochód jeździ po warszawskich drogach”, przestaje być logiczny – bo przecież większość taboru spędza życie w trasie po całej Europie.
Strategicznie myślący przedsiębiorcy wybierają tańsze gminy, oszczędzając rocznie dziesiątki tysięcy złotych.
Rozwiązanie – CIG
Nie musisz przepłacać tylko dlatego, że „tak było od lat”. Z nami, CIG – najniższy podatek od środków transportowych, zapłacisz legalnie najniższe możliwe stawki. Od 2015 roku pomogliśmy już ponad 400 firmom w całej Polsce.
Ty też możesz zatrzymać pieniądze w swojej firmie – na rozwój, inwestycje czy podwyżki dla kierowców.
Zadzwoń: 693 546 135.

